Wolność od Watykanu po Kasprowy Wierch

Spędziłem miesiąc na Półwyspie Arabskim, a ostatnie dziesięć dni w prawdziwym piekle katarskich upałów. Możecie sobie wyobrazić więc jak wielką radość czułem, kiedy zaledwie półtora dnia po ceremonii zakończenia Sealine Cross Country Rally znalazłem się na szczycie Kasprowego Wierchu w chmurach i rześkim chłodzie powoli umykającej zimy. Przede wszystkim jednak cieszę się, że po miesiącu nieobecności mogłem zobaczyć wszystkich moich przyjaciół i razem z nimi spędzić wyjątkowy dzień kanonizacji Jana Pawła II w Jego i Naszych ukochanych górach.

Wyjątkowe miejsce, wyjątkowi ludzi i wyjątkowa okazja. Siódma i symboliczna msza na szczycie Kasprowego Wierchu odbywała się w dzień kanonizacji Jana Pawła II i właśnie w jego intencji, ze szczytu Naszej Świętej Góry, prosto do zawieszonego nisko nad głowami nieba pofrunęło ponad 500 modlitw. Mimo mgły, wiatru, niskiej temperatury i wciąż zalegającego na wierchach śniegu było nas chyba jak do tej pory najwięcej. Nikt nie ociągał się kiedy po oglądnięciu transmisji z Watykanu w górnej stacji kolejki, trzeba było wyjść na zewnątrz i wspiąć się pod dzwon.

W momencie, kiedy rozpoczynaliśmy mszę, nad Kasprowym, spoza chmur wyjrzało słońce. Przypadek? Nie sądzę. W Tatrach nie ma przypadków. Chmury przelewały się przez turnie, co jakiś czas odsłaniając nam ukochane widoki. Mogliśmy pełną piersią oddychać wolnością, którą zawdzięczamy Janowi Pawłowi II. Dla Naszego papieża to pojęcie było kluczowe i bardzo wielowymiarowe. On nie tylko pomógł milionom ludzi uwolnić się spod jarzma komunizmu, ale przede wszystkim uczył nas jak z tej wolności rozsądnie korzystać.

Każdy z nas decyduje, czy dla innych będzie światłem, czy cieniem. Ja mam to ogromne szczęście, że posiadam przyjaciół, od których otrzymują mnóstwo energii i wiary w to, że ze swojej wolności korzystam w sposób właściwy.

Dziękuję Wam za to i już niedługo spotykamy się ponownie pod Tatrami!





Trwa ładowanie komentarzy...