25 lat za nami – zmieniajmy świadomość!

Bardzo dobrze pamiętam 4 czerwca 1989 roku. To były pierwsze wybory, w których mogłem wziąć udział jako dorosły człowiek. Przy wcześniejszych obserwowałem moich rodziców, którzy nie głosowali wcale, albo całymi nocami rozprawiali nad tym, jaki byłby sens pójścia do urny. Tym razem było inaczej. Wszyscy czuliśmy, że czeka nas wielka zmiana. I tak się stało.

25 lat temu znaleźliśmy się w momencie, w którym wszystko co było do tej pory, jawiło się jako zło, które trzeba było zakończyć, odciąć precyzyjnym pociągnięciem noża. Miało przyjść nowe i tak naprawdę nie do końca liczyło się co to będzie, bo z założenia musiało być lepsze niż lata mroku. Już kilka lat wcześniej, jako młody człowiek nosiłem z kolegami kanapki dla strajkujących w Nowej Hucie. W powietrzu czuć było, że rzeczywistość wokół nas zmienia się, a cezurą dla tego procesu stał się 4 czerwca 1989 roku. Tego dnia morale ludzi starego systemu upadło. Druzgocąca porażka wyborcza osłabiła ich do tego stopnia, że nie byli już w stanie zatrzymać nowej fali.



W tamtym czasie prowadziłem nową firmę, zatrudniałem w niej 30 osób i nieustannie obserwowałem sytuację gospodarczą w kraju. Patrząc z tej perspektywy, można być pewnym, że gdyby nie zmiana systemu i reforma profesora Balcerowicza, po kolejnych dwóch latach prawdopodobnie nasz kraj stał by się bankrutem. To było konieczne nie tylko z punktu widzenia naszej wolności, ale również ustabilizowania sytuacji ekonomicznej.

Patrząc na ostatnie 25 lat trzeba powiedzieć, że zmieniliśmy w kraju ogrom rzeczy. Wykonaliśmy potężną pracę, dokonując przemiany, która budzi podziw na całym świecie. Co ciekawe obcokrajowcy wypowiadają się na nasz temat lepiej, niż my sami. Staliśmy się liderem regionu i zrzuciliśmy przyprawioną nam gębę „Polnische Geschaft”.

Mimo to czuję się trochę, jak po ostatnim Dakarze. Jestem drugim najlepszym na mecie, czyli pierwszym przegranym. W Polsce dokonaliśmy wielu zmian na plus, ale nie udało nam się zrobić jednej podstawowej rzeczy – przebudować naszej świadomości. Najlepszym tego przykładem jest ostatnie referendum w Krakowie, w którym mieszkańcy opowiedzieli się przeciwko organizacji w naszym mieście zimowych igrzysk olimpijskich w 2022 roku. Gdybyśmy mieli w sobie choć trochę amerykańskiego ducha, wiedzielibyśmy, że aby zyskać trzeba najpierw zainwestować. Nie możemy kierować się w życiu tylko potrzebą świętego spokoju i przyjmować postawę zachowawczą. Żeby osiągnąć sukces trzeba zaryzykować. Ta zasada dotyczy również procesu rozwoju.

Potrzebny nam jest konsensus i ktoś lub coś co będzie naszym spoiwem. Wtedy nasze działania przynoszą niewyobrażalne efekty. Po raz kolejny przytaczam tu przykład Białki Tatrzańskiej. Czy ktoś kilkanaście lat temu powiedziałby, że stworzenie takiej bazy w niewysokiej partii gór jest możliwe? Znalezienie porozumienia między kilkudziesięcioma właścicielami gruntów? A teraz Białka to chluba polskich gór, którą co roku odwiedzają dziesiątki tysięcy narciarzy.

Przebudowa świadomości to jednak wieloletni, żmudny i trudny proces. Postawa człowieka, który nie ma wiedzy i nie wie, jaka zmiana się dokona, więc dla bezpieczeństwa wolu zagłosować na „NIE” nigdzie nas nie doprowadzi. Taka osoba szuka tylko argumentów utwierdzających ją w przekonaniu, że nie warto się wychylać. Musimy nauczyć się słuchać, analizować i podejmować racjonalne, przemyślane decyzje, bo przez ostatnie 25 lat udało nam się dokonać wiele, ale wciąż mamy zaległości.
Trwa ładowanie komentarzy...